Szanowny Panie Premierze, proszę udostępnić obywatelom umowy o wsparcie rządu w zakresie public relations [długie i z obrazkami]

Siedemnastego lipca udałem się na spacer po Warszawie. Przy okazji złożyłem kilka wniosków o dostęp do informacji publicznej, a to w Ministerstwie Finansów, Ministerstwie Pracy i Polityki Społecznej oraz w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Wniosłem o udostępnienie umów zawartych przez te ministerstwa i kancelarię z osobami trzecimi, a dotyczących public relations. Odpowiedziało Ministerstwo Finansów (elegancko wskazując w piśmie kto wytworzył informacje, kto jest za nią odpowiedzialny, etc. - robi to dobre wrażenie), odpowiedziało Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej (dostałem listem poleconym kopertę z pakietem umów). Nie odpowiedziała jednak w terminie Kancelaria Premiera. A pytałem o te umowy nie bez powodu. Otóż przy okazji dyskusji o systemie emerytalnym można było zaobserwować dziwne komentarze. Przypominają "marketing szemrany". Postanowiłem sprawdzić, o co chodzi. Mam też screeny - komentarzy nie ma zatem sensu kasować. Będę musiał oczywiście złożyć skargę na bezczynność Kancelarii Prezesa Rady Ministrów do Sądu Administracyjnego, ale mogę też poprosić dziennikarzy (ale tylko tych rzetelnych), by w moim imieniu zapytali Pana Premiera o te umowy. Przed włączonymi kamerami. Bo mam wrażenie, że ktoś manipuluje opinią publiczną i chcę się dowiedzieć, czy dzieje się to za moje (publiczne) pieniądze. Koledzy z branży podpowiadają mi nawet jedno nazwisko. A sprawa jest ważna. Chodzi wszak o finanse publiczne. Chodzi też o pieniądze milionów Polaków i ich finansowe bezpieczeństwo na starość.

Generalnie uważam, że dyskusja o "reformie" systemu emerytalnego toczy się nieuczciwie. Temat został uruchomiony tuż przed wakacjami, a więc wówczas, gdy wielu rodaków wypoczywa sobie gdzieś na urlopach. Tak, jakby rządowi zależało na jak najmniejszym zaangażowaniu obywateli w tą dyskusję. Tak jakoś wyszło, że rozpoczął się lipiec, a Rząd rozpoczął debatę o systemie emerytalnym. W podlinkowanym komunikacie czytam:

Otwarte Fundusze Emerytalne wymagają głębokich zmian – to podstawowy wniosek płynący z przeglądu systemu emerytalnego, przeprowadzonego przez ministerstwa: pracy i polityki społecznej oraz finansów. To pierwszy dokument, który od początku reformy emerytalnej w 1999 r., całościowo przedstawia działanie systemu emerytalnego, ocenę jego funkcjonowania i propozycje zmian. Dzisiaj rząd zapoznał się z tym dokumentem.

Zaprezentowano jakiś raport, co do którego nie mam pojęcia, jaki jest jego status prawny. Na stronie Premiera publikowane są teksty takie, jak Przegląd funkcjonowania systemu emerytalnego z podtytułem "Rada Ministrów zapoznała się z dokumentem Przegląd funkcjonowania systemu emerytalnego, przedłożonym przez ministrów pracy i polityki społecznej oraz finansów" (już wiadomo, skąd wzięli się akurat tacy adresaci moich wniosków o dostęp do informacji publicznej). Pojawia się tekst Premier: rekomendacja ws OFE w ciągu dwóch miesięcy, a raczej wielkie zdjęcie z krótkim podpisem. Widać, że Centrum Informacyjne Rządu bardzo się stara zapewnić Premierowi dobry PR. Przy każdej z tych notatek opublikowanych 2 lipca na stronie premier.gov.pl zapomniano podlinkować sam raport.

Raport ten (z czerwca 2013 roku) dostępny jest na stronach Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej jako PDF. Jego tytuł brzmi: Przegląd funkcjonowania systemu emerytalnego, a uzupełnieniem jest wzmianka, że ów raport wynika z art. 32 ustawy z dnia 25 marca 2011 r. o zmianie niektórych ustaw związanych z funkcjonowaniem systemu ubezpieczeń społecznych. Dla mnie ten temat jest interesujący nie tylko dlatego, że jestem zaangażowany w różne prace Obywatelskiego Forum Legislacji przy Fundacji Batorego i - w związku z tym przyglądam się procedurom legislacyjnym w Rządzie. Nie tylko dlatego, że byłem zaangażowany w dyskusję na temat konsultacji publicznych, w tym w pilotaż systemu Konsultacji Publicznych Online Ministerstwa Gospodarki. Może najbardziej mnie ten temat interesuje jako przyszłego emeryta (jeśli dożyję), a obecnie przedsiębiorcę, który miesiąc w miesiąc płaci na ZUS kasę, który płaci też podatki i krew go zalewa, kiedy słyszy, że jest dziura w budżecie.

W każdym razie trzeba sięgnąć do tego art. 32 ustawy o zmianie ustawy... Brzmi on tak:

Art. 32.
1. Rada Ministrów dokonuje przeglądu funkcjonowania systemu emerytalnego po wejściu w życie ustawy i przedkłada Sejmowi informację o skutkach jej obowiązywania wraz z propozycjami zmian nie rzadziej niż co 3 lata.

2. Pierwszego przeglądu funkcjonowania systemu emerytalnego po wejściu w życie ustawy i przedłożenia Sejmowi informacji o skutkach jej obowiązywania wraz z propozycjami zmian Rada Ministrów dokona nie później niż do dnia 31 grudnia 2013 r.

I to jest bardzo fajna norma prawna. Wiąże się ona z innym jeszcze tematem, w który jestem zaangażowany, tj. z oceną skutków regulacji ex post i ex ante. Jestem zwolennikiem tezy, że tworzone w Polsce prawo powinno być oparte na dowodach (evidence based policy) i że prawodawcy powinni wyjaśniać wszystkie dostrzeżone w toku debaty nad projektami ustaw wątpliwości. Aby ocena skutków regulacji miała sens - musi być oparta na rzetelnej analizie, na udostępnionych danych, by wyniki analizy dało się zreplikować. Aby nie tworzono prawa w oparciu o grę z obywatelami "w trzy karty".

31 grudnia zatem mija termin, w którym Rada Ministrów ma dokonać przedłożenia Sejmowi informacji o skutkach i przedstawić propozycje.

No, ale czy ten raport, co to go na stronie MPiPS opublikowano, to już jest tą informacją i tym przeglądem, o których mowa w ustawie?

Drugiego lipca Rząd się z raportem jedynie zapoznał. Raport ów nie został przyjęty przez rząd. Zatem, jakby, nie ma o czym dyskutować, skoro ten raport, jako dokument rządowy, właściwie nie istnieje. To też, jak mi się wydaje, dość sprytny manewr. Wszak po tym, jak się rząd z raportem zapoznał - Pan Premier ogłosił, że teraz ma się odbyć dwumiesięczna debata o tym raporcie.

Tylko, czy taka "debata" to są "konsultacje publiczne"? Moim zdaniem nie. Nie tylko dlatego, że jest środek wakacji. Natomiast głównie dlatego, że właśnie rząd nie przyjął jeszcze tego Raportu i nie uznał za słuszne stworzenia warunków do rzetelnych konsultacji publicznych, w których autorzy dokumentu musieliby się odnosić do zgłaszanych w trakcie takich konsultacji uwag. To jedna z fundamentalnych zasad promowanego m.in. przez Ministra Boniego "kodeksu konsultacji" (PDF): Responsywność gospodarza konsultacji.

Tymczasem - z mojego punktu widzenia - dzieją się dziwne rzeczy.

Już przed tym, jak raport został opublikowany, a rząd ów raport "przeczytał", dziennikarze się o nim rozpisywali. Skąd znali jego treść przed publikacją? Nie jestem zwolennikiem teorii spiskowych, ale przypomina mi to pewne, znane ze świata mediów, praktyki. Otóż ktoś - jak się wydaje - mógł "grzać temat". Wiadomo, jak to działa. Puszcza się odniesienia, albo fragmenty, dziennikarze łapią temat, publikują jakieś przecieki, jakieś omówienia niedostępnych powszechnie źródeł. Właściwie nie da się z tym polemizować. Bo niby z czym, skoro raport nie jest opublikowany? Dlatego już przed owym 2 lipca dyskusja trwała w najlepsze.

A gdy pojawiały się różne teksty, pojawiały się też pod nimi komentarze. Niektóre z nich dziwnie się powtarzały w różnych wątkach i w różnych serwisach.

Oto kila próbek - dla ułatwienia pokażę je na zrzucie ekranu z wyników wyszukiwania Google:

Zrzut ekranu wyników wyszukiwania Google, na którym widać powtarzające się komentarze

Zrzut ekranu wyników wyszukiwania Google, na którym widać powtarzające się komentarze. Zwracam uwagę na daty. Już 11 kwietnia pojawił się komentarz, w którym można było przeczytać "Premier Tusk ,minister Fedak i minister Rostowski to pierwsi politycy,którzy przerwali zmowę milczenia, ujawnili naturę OFE i mimo ogromnej wrzawy wszelkiej maści lobbystów, zmniejszyli o 2/3 wysokość składki przekazywanej przez ZUS do OFE". Potem zaś, 28 czerwca, ten komentarz pojawia się przy innych okazjach. To nie jest jakiś "rzucający się w oczy" komentarz, który ktoś, tak sobie, mógł parę miesięcy później wydobyć i wykorzystać. Wygląda raczej na przygotowany i przemyślany zbiór tez.

Co więcej - taki materiał ktoś mógł przygotować "modułowo"... Proszę zresztą zwrócić uwagę, jak to wygląda po rozwinięciu.

Pierwszego kwietnia pojawił się komentarz pod tekstem w Fakt.pl:

Zrzut ekranu pokazujący komentarz pod tekstem w serwisie Fakt.pl

Widać tu komentarz, który opublikowano pod tekstem Krzyki w Sejmie! Tusk wyzywa od "pętaków", a Kempa jak rugbysta - wszystko to w serwisie Fakt. Autor komentarza posługuje się nickiem "trzeba docenić"

Potem komentarz przybrał na długości:

Zrzut ekranu komentarza z 11 kwietnia

Opublikowany 11 kwietnia komentarz, który można znaleźć pod tekstem Zmiany w obliczaniu wyników OFE - w serwisie Onet.pl

Jak widać wyżej - 11 kwietnia użytkownik "~trochę faktów" (anonimowy) publikuje dłuższy komentarz, by 4 lipca użytkownik "~trzeba docenić!" (anonimowy), mógł opublikować swój komentarz:

Zrzut ekranu komentarza z 4 lipca

Ten wątek był dostępny pod tytułem "Rostowski: to największe marnotrawstwo w finansach publicznych". Obecnie tekst rozpoczynający wątek już nie jest dostępny pod pierwotnym adresem (błąd 404), ale dostępna jest jeszcze kopia Google.

Po modyfikacjach moduły tego komentarza pojawiły się też 28 czerwca itd.

To jest jeden przykład.

Inny przykład, to tekst "Tak funkcjonują OFE":

Screenshot komentarza z 5 lipca

Ten komentarz również był wykorzystywany wielokrotnie (i ponownie zwracam uwagę na daty):

Zrzut ekranu z fragmentem wyników z Google

Zrzut ekranu z fragmentem wyników z Google. Nawet nie ma co podawać linku, można za to zaproponować frazę wyszukiwawczą: "Tak funkcjonuje OFE!: 1)W 2008". To powinno znaleźć komentarze jeszcze nie usunięte.

Inne przykłady:

Kolejny zrzut ekranu z wyników wyszukiwania Googla
Tu należy zaproponować frazę wyszukiwawczą: "Reforma systemu emerytalnego wprowadzona przez Buzka to jeden wielki bubel". Ponownie zwracam uwagę na daty.

Gdyby ktoś się chciał pobawić, to może też w wyszukiwarce sprawdzić frazę: "Różnica miedzy ZUS a OFE jest taka, że odpowiedniki ZUS-u funkcjonują od wielu lat prawie na całym świecie z dobrym skutkiem natomiast OFE nie sprawdziło się nigdzie!" I znów proszę zwrócić uwagę na daty.

Aby nie zamęczać Państwa nadmiarem fraz (jeszcze kilka innych, różnych, można spokojnie namierzyć), pokażę jeszcze trzy obrazki.

Najpierw Sabina33, która pisze z adresu IP 89.77.61.*** (29 czerwca, godzina 9:59):

Zrzut ekranu komentarza Sabiny33

Zrzut ekranu komentarza Sabiny33. Komentarz opublikowany został pod tekstem Ostre starcie Rostowskiego z Balcerowiczem. Ten spór o OFE może kosztować Platformę utratę dużej części poparcia społecznego - oba w serwisie wPolityce.pl

Sabina powiedziała swoje, by w tej samej minucie, z adresu IP... Tak, tak, z IP 89.77.61.*, niejaki Samson mógł opublikować swój komentarz w serwisie Bankier.pl:

Komentarz Samsona w serwisie Bankier.pl

Komentarz Samsona pod tekstem Sypiący się budżet to powód zmian w OFE.

Zresztą dwie minuty później można znaleźć kolejny komentarz Samsona w następnym serwisie:

kolejny komentarz Samsona

I po kolejnych dwóch minutach tenże sam (?) Samson komentuje pod kolejnym tekstem, tym razem pod tekstem zatytułowanym Zmiany w OFE zwiększą zmienność FI, mogą przyspieszyć przyjęcie euro - BNP Paribas (opinia).

To, jak wspomniałem, tylko przykłady. Zabezpieczyłem nieco więcej zrzutów ekranu. Ale niech wystarczy to, co powyżej. Jak to, Państwa zdaniem, wygląda?

W Sieci zwracano już uwagę na pewnego rodzaju nieścisłości w poruszaniu się po trudnej materii wspomnianego wyżej raportu. Przykładem niech będzie tekst p. Tomasza Machały pt. Jeden tweet, jeden przykład rządowej manipulacji w sprawie OFE. Komentuje on w nim pewne nieścisłości związane z odpowiedzią ministra Jassera - całość komentowanej konwersacji odbyła się na Twitterze. Pewnie tym mógłbym tłumaczyć brak precyzji odpowiedzi p. ministra. Wszak tam tylko określona liczba znaków jest możliwa. Ważne jest jednak to, że minister Jasser wypowiedział się pod własnym nazwiskiem i z otwartą przyłbicą. Mnie niepokoi jednak sytuacja, w której ktoś usiłuje manipulować opinią publiczną. Jeśli napotykam taką próbę manipulacji i nie znam tożsamości autora, to wówczas zadaję sobie pytanie "cui bono?".

Kto odnosi korzyść z realizacji takiej, manipulacyjnej - jak uważam - kampanii realizowanej na forach internetowych?

Prosta odpowiedź brzmi, że jest to aktywność zaplecza politycznego koalicji rządzącej. Można posadzić młodzieżówki, niech piszą komentarze na potęgę. Czy tak było? Tego sprawdzić niestety nie mogę.

Co mogę sprawdzić? Mogę sprawdzić, czy sam rząd nie był uprzejmy zawrzeć jakiejś umowy na wsparcie w zakresie public relations.

Dlatego właśnie złożyłem wnioski o dostęp do informacji publicznej i zaadresowałem je do tych ministerstw, które odpowiadają za przedstawiony wyżej Raport, a także skierowałem wniosek do Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.

Wniosłem tam, by udostępniono mi następujące informacje publiczne: treści umów (wraz z ewentualnymi załącznikami i aneksami), które zostały zawarte przez poszczególne organy, a w których te organy zlecały działania dotyczące prowadzenia działalności w zakresie publikowania artykułów lub komentarzy na stronach internetowych (innych niż strony internetowe organów/urzędów), względnie dotyczące obsługi tych organów w zakresie Public Relations, w zakresie tworzenia, redagowania, dystrybucji komunikatów prasowych, przygotowania lub realizowania strategii medialnych, marketingowych lub promocyjnych, doradztwa w takich obszarach, albo podejmowania podobnych działań w sferze komunikacji... Aby nie dawać organom za wiele roboty ograniczyłem się do roku 2013. Chciałem otrzymać umowy, które albo były zawarte w 2013, albo w 2013 roku obowiązywały, chociaż zostały zawarte wcześniej.

Terminowo otrzymałem odpowiedź z Ministerstwa Finansów. Ministerstwo napisało - bardzo elegancko, że nie zawarło w 2013 roku umów w zakresie wskazanym we wniosku, jak również nie obowiązują Ministerstwa Finansów żadne umowy obejmujące ww. zakres zawarte przed 2013 r. oraz brak jest umów zawartych przed 2013 rokiem, których czas realizacji zakończył się w 2013 roku.

Skan odpowiedzi z Ministerstwa Finansów

Skan odpowiedzi z Ministerstwa Finansów. Przyznam, że jestem zbudowany formą tej odpowiedzi. Odnotowano tam jaki podmiot udostępnia odpowiedź, ale też osoby, które wytworzyły informacje i odpowiadają za jej treść. Jest też osoba, która udostępniła informację oraz data udostępnienia. Nie jest to istotne dla omawianego tematu, dlatego pozwoliłem sobie zanonimizować nazwiska i funkcje tych osób. Niemniej jestem zbudowany tym, jaką odpowiedź uzyskałem i w jakiej formie.

Z Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej otrzymałem - również terminowo - kopertę z pakietem zawartych umów.

Zdjęcie paczki z MPiPS

Paczka z MPiPS zawiera umowę o przygotowanie prezentacji przedstawiających działania MPiPS, plany, zamierzenia kierownictwa resortu, etc., umowę dotyczącą składu i publikacji ogłoszeń i artykułów sponsorowanych na potrzeby Departamentu Wdrażania Europejskiego Funduszu Społecznego, jest umowa dotycząca przygotowania i realizacji wywiadów z ministrem Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem, jest umowa dotycząca świadczeń reklamowych, a związanych z projektem akcji pod nazwą "Projekt:Praca".

Umowy są interesujące i - z pewnością - zasługują na omówienie, ale nie zrobię tego w tym wątku, który poświęcony jest nieco innej sprawie. Dość powiedzieć, że Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej terminowo zebrało i przesłało umowy.

Jedynie Kancelaria Prezesa Rady Ministrów nie była uprzejma odpowiedzieć na mój wniosek.

Staram się kierować zasadą zaufania obywatela do państwa. Nie odpowiadając w ustawowym terminie na mój wniosek o dostęp do informacji publicznej rząd wcale mi tego nie ułatwia. Ja staram się grać fair i z otwartą przyłbicą. Najpierw opublikowałem tekst Tworzenie wizerunku medialnego na zlecenie administracji publicznej: informowanie czy manipulowanie?, potem opublikowałem tekst, w którym opublikowałem merytoryczną część wniosku o dostęp do informacji publicznej (podlinkowany jest wyżej). Wiem, że przedstawiciele administracji publicznej odwiedzają ten serwis, niektórzy nawet dość regularnie, ale staram się trzymać zasad i odczekałem dwa dni licząc, że może spóźni się koperta z odpowiedzią z KPRM. Nie przyszła. Sprawdziłem też odbiorczą skrzynkę poczty elektronicznej - we wniosku wskazałem, że chciałbym otrzymać kopie umów drogą elektroniczną. Sprawdziłem też w spamie, ale nie dostałem odpowiedzi z KPRM. Oznacza to, że KPRM postanowiła zignorować ustawowe terminy odpowiedzi na wniosek. To zaś oznacza, że KPRM pozostaje w bezczynności. A to niestety zmusza mnie do pójścia do sądu administracyjnego przeciwko Kancelarii Premiera.

Tymczasem zaś chciałbym poznać treść ewentualnych umów, które Kancelaria Prezesa Rady Ministrów mogła zawrzeć z jakimś podwykonawcą, a to na wsparcie działań wizerunkowych i public relations. Skoro zignorowano wniosek, skoro w środku okresu urlopowego prowadzi się "debatę" w tak ważnej dla milionów Polaków sprawie, jak system ubezpieczeń społecznych, to prosiłbym dziennikarzy, ale tylko tych najrzetelniejszych, by - w moim imieniu - uprzejmie zadali Panu Premierowi pytanie o te umowy na wsparcie PR-owe rządu, których jego urzędnicy nie raczyli udostępnić.

I jeszcze jedno. Dwa dni temu jeszcze mogłem dostać informacje, że przygotowanie paczki z odpowiedzią na wniosek jest tak pracochłonne, że KPRM odpowie w terminie do 2 miesięcy od złożenia wniosku. Gdybym dostał taką odpowiedź - również opublikowałbym powyższy tekst. Bo jeśli istnieją takie umowy na manipulowanie opinią publiczną w internecie i są to umowy płacone z moich pieniędzy, to po pierwsze - za chwilę nastąpi kolejna rozgrywka "w trzy karty" w sprawie tego nieszczęsnego Raportu (każda zwłoka może pozwolić na nieczyste gierki - jeśli ktoś takie uprawia), a po drugie byłbym bardzo... zdenerwowany.

Tymczasem jestem spokojny i z nadzieją liczę na to, że Pan Premier przychyli się do skromnej prośby obywatela i zainterweniuje w mojej sprawie u swoich urzędników.

PS
Szanowny Samsonie, względnie Szanowna Sabino 33, przed próba publikacji komentarza w tym serwisie, zapoznaj(cie) się, proszę, z polityką moderacji komentarzy. Uprzejmie dziękuję za uwagę.

PPS
Wspomniałem, że z branży PR da się wyłowić nazwisko? Ale nie mam (jeszcze) dowodów, by się nim posłużyć. Nie mam nawet dowodu, że jakiekolwiek umowy zostały zawarte z rządem. Dlatego składam wnioski o dostęp do informacji publicznej.

PPPS
Na temat "siania sztucznej trawy": Astroturfing.

Opcje przeglądania komentarzy

Wybierz sposób przeglądania komentarzy oraz kliknij "Zachowaj ustawienia", by aktywować zmiany.

Inne nicki Samsona i Sabiny

VaGla's picture

Inne nicki:

  • Beatka31 89.77.61.* - Będzie komisja ws. OFE? - "Pewnie ,że powinna być powołana Komisja Sejmowa bo to największy przekręt w wolnej Polsce. Żeby pod przymusem prawa płacić haracz do prywatnych firm, które na wynagrodzenia dały se 18 mld zł. Buzek i Balcerowicz pod Trybunał Stanu !!! Kto za ręka do góry."
  • Ania596 89.77.61.* - OFE w Polsce. Projekt trafi do konsultacji społecznych: "Zlikwidować złodziejskie OFE zanim rozkradną nasze pieniądze jak AmberGold czy SkyClub. A przynajmniej zrobić możliwość swobodnego wyboru: Kto chce należeć do OFE (i ryzykować swoje pieniądze), a kto chce należeć tylko do ZUS-u (i mieć zapewnioną przez państwo emeryturę)."
  • All32 89.77.61.* - Petru: Zmiany w OFE załatają budżet, ale nie rozwiążą problemu emerytur: "OFE to lipa. p.TUSK stanął na wysokości zadania. TERAZ KAŻDY SAM ZDECYDUJE O SWOJEJ PRZYSZŁOŚCI. Każdy ma wolny wybór pomiędzy OFE,a ZUS. Więc nie będzie już pretensji ,że na siłę trzeba należeć i płacić do prywatnych , zdzierających z nas OFE."
  • Kokos 89.77.61.* - Balcerowicz: raport o OFE fałszywy. Fałsz zaczyna się od tytułu: "OFE to zwykłe oszustwo , po co komu pieniądze których nie można sobie wybrać? Buzek, Balcerowicz i KOBE bronią siebie, ziomków i pociotków mających ciepłe stołeczki w OFE, a nie naszych pieniędzy! Przynależność do OFE powinna być w demokratycznym państwie dobrowolna ,a nie przymusowa. ZLIKWIDOWAĆ jak najszybciej złodziejskie OFE zanim rozkradną nasze pieniądze jak AmberGold czy SkyClub, a pieniądze przelać do ZUS-u."
  • AlI 89.77.61.* - Co z emeryturami i OFE? Zapraszamy do lektury komentarzy wGospodarce.pl!: "p.TUSK stanął na wysokości zadania. TERAZ KAŻDY SAM ZDECYDUJE O SWOJEJ PRZYSZŁOŚCI. Każdy ma wolny wybór pomiedzy OFE,a ZUS. Więc nie będzie już pretensji ,że na siłę trzeba należeć i płacić do prywatnych , zdzierających z nas OFE."

Wymieniać dalej?

--
[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination

UPC Polska

Tak sobie z ciekawości sprawdziłem tą klasę adresów "hackerskim narzędziem" whois i niestety, fakt, że dużo komentarzy jest właśnie z tego źródła wcale nie jest taki podejrzany:

inetnum: 89.64.0.0 - 89.79.255.255
netname: PL-UPC-20060222
descr: UPC Polska Sp. z o.o.
country: PL
[...]

organisation: ORG-UTKS1-RIPE
org-name: UPC Polska Sp. z o.o.
org-type: LIR
address: UPC Polska Sp. z o.o.
address: Al. Jana Pawla II 27
address: 00-867
address: Warszawa
address: POLAND
phone: +48227010900
fax-no: +48227010901
[...]

role: UPC Polska
address: UPC Polska Sp. z o.o.
address: Al. Jana Pawla II 27
address: 00-867 Warszawa
address: Poland
phone: +48 22 2416900
fax-no: +48 22 2416901
[...]

Zatem jest to po prostu kablówka, w której prawdopodobnie bardzo dużó prywatnych i nieprywatnych klientów wykupiło dostęp do Internetu, do tego zapewne mają za tymi adresami NAT. Więc to, że się podsieć adresu powtarza jeszcze o niczym nie świadczy samo w sobie.

Dlaczego się wypowiadasz,

Dlaczego się wypowiadasz, skoro się nie znasz? Żadna tajemnica, że ta pula należy do UPC (dawniejszy przydział chello), wiadomo nawet w jakim mieście. Do tej konkretnej puli należy jednak tylko 255 adresów, z czego aktywnych jest kilkanaście - w tym dwa bardzo podobnie ustawione routery, które bym "obstawiał".

W UPC adres IP jest teoretycznie dynamiczny (za stały trzeba dopłacać), ale w rzeczywistości możemy spokojnie założyć że nie zmienił się w ciągu ostatniego miesiąca. To naprawdę jest konkretne biuro przy konkretnej ulicy (albo jakiś psychofan rządu), a nie jakaś kablówka, której użytkownicy spontanicznie zaczęli dodawać identyczne komentarze...

Bez

VaGla's picture

Bez osobistych wycieczek. Proszę.
--
[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination

Dlaczego się wypowiadam

Szanowny Panie niezidentyfikowany.

Wypowiadam się, pomimo ograniczenia mojej znajomości przydziału adresów w UPC, gdyż informacja ta wydaje się mieć w tym przypadku znaczenie, a nie została przez nikogo innego podana. Proszę przy tym zauważyć, że podałem też źródło pochodzenia informacji tak, że bardzo łatwo jest ją samemu zweryfikować.

I cieszę się, że się wypowiedziałem, bo sprowokowało to Szanownego Pana do podania jeszcze większej ilości cennych informacji, które rzucają na sprawę jeszcze lepsze światło. Bardzo się cieszę z tego, że przyłączył się Pan do zbierania danych. Niestety jestem bardzo zawiedziony tym, że jako źródło podaje Pan "żadna tajemnica" i "wiadomo", a jako argumentację "obstawiałbym". Powoduje to, że trudno te informacje sprawdzić, a co za tym idzie, brać Pana poważnie.

Na koniec jeszcze pragnę przypomnieć, że gospodarzem dyskusji tutaj jest Pan Waglowski i to jemu przysługuje prawo decydowania kto się może wypowiadać, a kto nie -- nie Panu. To taka zasada elementarnego dobrego wychowania.

Jedno z licznych źródeł

Jedno z licznych źródeł potwierdzających długi czas dzierżawy adresów IP w UPC - http://pl.comp.sieci.narkive.com/uG4ShuvT/statyczno-numerow-ip-w-upc

Co do reszty informacji - proszę zacząć od nmap -sP 89.77.61.1-255 a potem już tylko z górki. Świetna dokumentacja jest dostępna pod http://nmap.org/book/man.html

Pula ta jest najpewniej z Jastrzębia Zdroju - tak wskazuje większość dostępnych baz GeoIP (aczkolwiek jedna wskazuje na Wrocław). Jastrzębie Zdrój potwierdzają jednak również inne komentarze, które można wygooglać, pierwszy z brzegu - http://www.bankier.pl/forum/temat_tragiczny-pozar-na-slasku,12781297.html

Reszta to czyste zgadywanki i "wyczucie", dlatego nie wskazuję konkretnych adresów, bo równie dobrze mógłbym zgadywać, że to biuro poselskie posła Gadowskiego.

Na marginesie

VaGla's picture

Bardzo wielu ludzi obiera sobie za cel ten serwis dla takich "neutralnych" komentarzy. Nie wiem dlaczego, chociaż mogę przypuszczać. Stąd dziwnie jestem wyczulony na takie próby wkręcania mnie. Nie widzicie Państwo (zwracam się do stałych czytelników serwisu) takich komentarzy, bo - jak wiadomo - komentarze w tym serwisie są moderowane. Oto taki przykład "handlowy":

spam, reklama odchudzania ze wskazaniem, że autor nie pamięta strony, ale niech czytelnik wpisze w google odpowiednią frazę

Edukacja medialna musi zakładać umiejętność rozpoznawania takich przekazów i właściwej ich interpretacji.

--
[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination

Źle szukasz

Stawiam piwo, że finansuje to PO, a nie rząd. Mają wystarczający budżet, by mieć człowieka od komentarzy na etacie.

Jeśli

VaGla's picture

Jeśli to będzie możliwe - sprawdzę różne możliwości. Systematycznie. Możesz mnie uznać za naiwniaka, ale ja naprawdę kieruję się zasadą zaufania obywatela do państwa. Dlatego liczę, że KPRM prześle mi umowy. Nawet, jeśli po wyroku WSA w Warszawie. Na razie jest adres IP (nie pełny). Ten ktoś, Sabina, Ali, whatever, chyba też interesuje się giełdą samochodową :)
--
[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination

PO

Piotrze, naiwne jest nie to, że kierujesz się zasadą zaufania obywatela do państwa, cokolwiek by to znaczyło. Obywatel, jeśli wie, gdzie szukać informacji, to ją znajdzie, prędzej czy później.

Naiwne jest, skoro już użyłeś tego słowa, przekonanie, że obywatele nie wiedzą, że komentarze internetowe są elementem marketingu, w tym politycznego. Nie ma w tym nic nielegalnego, sam pokazałeś, że wiele firm tak działa. PO byłoby całkowicie nieprofesjonalne, nie zatrudniając "komentatorów"!

Zatem, po długich i mozolnych staraniach (być może) udowodnisz, że PO jest partią sprawnie zarządzaną :-) Czy o to ci chodzi?

Marketing "szemrany" może

Marketing "szemrany" może nie jest nielegalny - ale skuteczny jest tak długo, jak ktoś nie da się złapać na jego stosowaniu.
Po złapaniu efekt jest odwrotny.

Nie wszystko co niemoralne jest nielegalne(i odwrotnie).

Założenia oparte na przeczuciach

Właśnie o to chodzi, żeby *wiedzieć*, a nie *zakładać*. Ty zakładasz, że to jest finansowane z kieszeni PO, ale tak naprawdę nie wiesz. Założenie swoje opierasz na przeczuciu, które z kolei wynika właśnie z takich komentarzy, które ostatnio gdzieś widziałeś. To nie jest tak, że te komentarze nie działają jeśli "wiesz" że są nieprawdziwe -- ludzki mózg jest bardzo niedoskonałym urządzeniem i bierze pod uwagę wszystko, co do niego trafia, nawet, jeśli jest to ewidentna bzdura. Zatem jedynym sposobem żeby nie dać się manipulować jest uważne, precyzyjne i systematyczne sprawdzanie. I opieranie swoich opinii i działań na dowiedzionych w ten sposób faktach, a nie na przeczuciach czy jakimś "przecież wszyscy to wiedzą" i "to jest oczywiste".

Informacja o tym, że PO (czy jakakolwiek inna partia) jest sprawnie zarządzaną partią, która swoje kampanie finansuje z własnego budżetu -- jeśli rzeczywiście tak się okaże -- jest także informacją cenną -- ale tylko wtedy, gdy będzie potwierdzona.

Racjonalizm

No właśnie, zastanów się racjonalnie, co przyniesie ci ta rzekoma pewność. Będziesz się lepiej czuł?

Bo sytuacji społecznej w Polsce to nie zmieni nawet na jotę.

Co najwyżej jedna partia użyje tego przeciw drugiej czyli Vagla zostanie wykorzystany do walki politycznej między partią A i B. Gdy partia B wygra wybory, będzie robiła dokładnie to samo.

Sorry, ale teza, że lepiej

Sorry, ale teza, że lepiej nie wiedzieć nie da się obronić... Ja w każdym razie wolę wiedzieć niż się domyślać i "zakładać". Martwi mnie tylko to, na co Vagla już zwracał uwagę - jak to jest, że takich smaczków nie tropią dziennikarze? Czy dziennikarstwo w Polsce rzeczywiście sprowadza się już wyłącznie do wygooglania i "przerobienia" newsów?

Wiedzieć

Rozumiem, nie da się obronić, ale nie masz żadnego argumentu. Nie da się obronić, bo nie. Po prostu wolisz, kiedy partie będą robiły to przez TORa i wtedy będziesz mógł spokojnie głosować.

Rejestr umów

Panie Piotrze, proponuję złożyć wniosek o udostępnienie Rejestru umów z KPRM. Zakładam, że w KPRM, jak w każdym urzędzie, istniej coś takiego jak Centralny Rejestr Umów. Przeważnie w pionie finansowym. W JST taki rejestr jest obowiązkowy (przynajmniej był do 2011 roku) To dokument (lub plik) chyba najbardziej interesujący jaki może się zleźć w jakimkolwiek urzędzie.

Po otrzymaniu takiego Rejestru, człowiek czuje się jak Rybak w sklepie rybnym i "łowi" tylko te najdorodniejsze sztuki:)
Pozdrawiam
Tomek

Każdy może złożyć wniosek

To chyba nie jest tak, że tylko Pan Piotr może składać takie wnioski, prawda? Chodzi mi o to, że nie musimy tu pisać co jeszcze by było dobrze się dowiedzieć i liczyć na to, że Pan Waglowski skorzysta z jakichś przywilejów i się tego dla nas dowie -- za wielka by to była odpowiedzialność w rękach jednego człowieka. Na szczęście okazuje się, że jak ktoś jest ciekaw, to sam może takie same wnioski o różne interesujące rzeczy składać, a urzędy tak samo muszą mu odpowiedzieć. Tak tylko mówię :)

I to jest właśnie to

Dotknąłeś (zapewne niechcący) sedna problemu. Nikomu się nie chce takiego wniosku składać, bo nikogo tak naprawdę to nie obchodzi.

Ludzie lubią emocjonować się polityką jak meczem piłkarskim, ale tak naprawdę, to dzieje się tak obok normalnego życia.

A przede wszystkim, to zupełnie nieistotne z podstawowego powodu: jednego polityka zastąpi może inny, ale ten inny będzie taki sam. Tego rodzaju "afery" służą wyłącznie wymianie nazwisk bieżącej obsady serialu.

Vagla być może pomoże PiSowi przejąć władzę, ale czy PiS znajdzie brakujące w budżecie FUS setki miliardów? Nie. Nie znajdzie.

Vagla być może pomoże

Vagla być może pomoże PiSowi przejąć władzę, ale czy PiS znajdzie brakujące w budżecie FUS setki miliardów? Nie. Nie znajdzie.

Ja to rozumiem inaczej. Tj. tak, PiS nie znajdzie, ale też nie o to chodzi. Rzecz w tym aby najpierw urzędnicy ograniczyli marnotrawstwo pieniędzy podatnika (dopingowani przez patrzących im na ręce dziennikarzy), a także ograniczyli swoje premie, skoro najwyraźniej na nie nie zasłużyli

Np. kancelaria prezydenta Komorowskiego kosztuje całkiem sporo( http://www.polskieradio.pl/5/3/Artykul/362165,Kancelaria-prezydenta-RP-kosztuje-wiecej-niz-dwor-brytyjskiej-krolowej ), ale jak się okazuje po "Orzeł może" niezbyt dobrze działa.

Dalej trzeba popatrzeć systemowo. Jakie koszty ponosi państwo w związku z karaniem z marihuanę? Jakie w związku z pijanymi rowerzystami?

Taki moment jak teraz jest bardzo dobry do tego aby ciąć wydatki na wątpliwe aktywności państwa. Nie dlatego, że są moralnie poprawne lub nie, tylko dlatego, że są zbyt drogie.

I bez patrzenia "tutaj oszczędzimy tylko 1 mln, a potrzebujemy miliardów, jaki to ma sens"?

Obsada być może zmieni

Obsada być może zmieni się na podobną, ale urzędnicy niższego szczebla (ci, którzy w rzeczywistości wcielają w życie te wszystkie regulaminy) nie zmieniają się tak często, a to od nich w dużej mierze zależy sprawność działania urzędów.

No mnie rozbawiły te

No mnie rozbawiły te powielające się komentarze, o niewypłacalności funduszy z OFE czy tym że pieniądze tam wpłacane rozmywają się na wynagrodzenia tych firm. Może to prawda, nie mówię że nie, tylko który z tych zarzutów nie tyczy się również ZUSu? :D

Nie, nie dotyczy

Nie, gdyż koszty działania całego ZUSu są poniżej 3%. To jedna z najsprawniejszych instytucji finansowych w Polsce, a może nawet na świecie.

Inne sprawy

Co prawda nie jest to dowód, ale wypowiedzi z tej klasy IP dotyczą również innych tematów "rządowych", np. ustawy śmieciowej:

http://serwisy.gazetaprawna.pl/samorzad/artykuly/715674,rewolucja-w-smieciach-odpady-trafia-do-lasu-ale-juz-posortowane.html

naiwność to eufemizm

Ubawiłem się tym "poszukiwaniem". Po pierwsze nikt wprost nie płaci za takie rzeczy. Mało to kontraktów na cokolwiek w spółkach skarbu? A tego już nie prześwietlisz. Po drugie szukasz najprostszego aspektu tej sprawy. A ile wezmą "eksperci" za "bezstronne" opinie wygłaszane tu i ówdzie? Myślisz, ze kancelaria, partia czy ktokolwiek taki im zapłaci? Nie. Dostaną w ciągu roku intratny kontrakt na doradztwo powiedzmy w jednej z firm z branży jakiejkolwiek. A to co napisałam to tylko fragment dopiero szkicu pt."jak się to robi".

PS. Właśnie próbujesz wyśledzić kilku studentów, którzy nie mają nawet umowy na papierze dostali schemat i jadą.

Już sam fakt, że autor

Już sam fakt, że autor udowodni, że to jacyś opłaceni studenci generują te komunikaty (notki/wpisy) jest znaczący. W przyrodzie nic nie ginie - jeśli ktoś za to płaci, to ma w tym interes i wystarczy określić, kto ma ten interes (w tym przypadku jest to rząd)...

IMHO, wydawanie publicznych pieniędzy na agencje PR powinno być traktowane jak przestępstwo, gdyż firmy marketingowe z definicji służą manipulowaniu opinią publiczną, co jest w zasadzie (moim skromnym zdaniem) oszukiwaniem ludzi i zdecydowanie nie powinno być finansowane z pieniędzy podatników. Przecież jeżeli firma prywatna oszukuje ludzi, to ich problem (jeśli ktoś im to udowodni), ale jeżeli to rząd oszukuje Naród, to niestety nie jest dobrze

A teraz proszę o dowód

Bardzo proszę o udowodnienie teorii, że ten fakt będzie znaczący.

Oczywiście pomijam dowód oparty o Twoje Zdanie.

No cóż, istnieje

No cóż, istnieje zasadnicza (znacząca?) różnica pomiędzy komunikatem wygenerowanym na podstawie poglądów osobistych autora, a powstałym pod wpływem motywacji czysto finansowej.
W pierwszym wypadku wyraża wolę obywatela (wyborcy), w drugim przypadku jest próbą manipulacji (oczywiście w kontekście portalu społecznościowego, w którym osoba opłacająca tekst nie występuje pod własnym nazwiskiem).

Ale w jaki sposób jest ona

Ale w jaki sposób jest ona znacząca? Przestaniesz głosować, jeśli się dowiesz, że wszystkie partie tak robią?

Widzę, że mamy problem z

Widzę, że mamy problem z definicją (lub rozumieniem) słowa "znacząca". Dla mnie opłacanie wpisów pod artykułami oznacza celowe, zamierzone okłamywanie mnie za moje pieniądze i jest nieetyczne (a może nawet niezgodne z prawem wprowadzanie w błąd) i generuje czytelny sygnał mówiący, że dany polityk/partia jawnie mnie oszukuje.
Tak, w takim wypadku na pewno nie będę głosował na tę ekipę...

Najgorsze jest to, że zdaję sobie sprawę, że prawdopodobnie każde ugrupowanie obecne w polityce to robi i niestety oznacza to, że nie istnieje już coś takiego jak "klasa polityczna", bo na miano "klasy" trzeba zasłużyć...

Serek - zakładasz, że jest

Serek - zakładasz, że jest tylko jeden sposób zaatakowania tego - a przecież nawet nie wiemy jak to dokładnie działa. Skąd wiesz, że te schematy nie mają żadnych słabych punktów?

To

Możesz proszę nieco rozwinąć, co kryje się za tym? Bo nie zrozumiałem pytania.

Chodziło mi o to co opisał

Chodziło mi o to co opisał Vagla - a więc astroturfing. Mam wrażenie, że chcesz nas przekonać, że to wszystko na nic - bo i tak zawsze będzie jakaś furtka, żeby to robić (na przykład przez TORa) - no to ja twierdzę, że najpierw trzeba zjawisko porządnie zbadać zanim się będzie wydawało takie absolutystyczne sądy o nim. I właśnie Vagla to tutaj bada.

Zastanawiam się, czy

Zastanawiam się, czy decyzja urzędnika o nieudzielaniu odpowiedzi na wniosek o udostępnienie informacji publicznej była podjęta w takiej formie, że możliwe byłoby jej otrzymanie w trybie dostępu do informacji publicznej? Gdzie taka decyzja mogłaby zostać podjęta? Na naradzie roboczej?

Proponuję zapoznać się z wynikami pod innymi frazami:

Veal's picture

"89.77" OFE, "89.77.61" OFE i analogicznymi (np. "89.77.61" Tusk).

Znaleźć tam można wiele innych przykładów, m.in.:

  • All (89.77.61.xxx):

    p.TUSK stanął na wysokości zadania TERAZ KAŻDY SAM ZDECYDUJE O SWOJEJ PRZYSZŁOŚCI. Każdy ma wolny wybór pomiedzy OFE,a ZUS. Więc nie będzie już pretensji ,że na siłę trzeba należeć i płacić do prywatnych , zdzierających z nas OFE.

  • ~Sabina33 (89.77.61.*):

    OFE to zwykła lipa , po co komu pieniądze których nie można sobie wybrać? Buzek, Balcerowicz i KOBE bronią siebie, ziomków i pociotków mających ciepłe stołeczki w OFE, a nie naszych pieniędzy! Przynależność do OFE powinna być w demokratycznym państwie dobrowolna ,a nie przymusowa. ZLIKWIDOWAĆ jak najszybciej złodziejskie OFE zanim rozkradną nasze pieniądze jak AmberGold czy SkyClub, a pieniądze przelać do ZUS-u. A skoro pieniądze w funduszach są nasze to je nam oddajcie do ręki. Tym bardziej ,że połowa z nas żyje w nędzy to się nam przydadzą. BŁAGAMY p.ROSTOWSKI ZLIKWIDUJ PAN TE OFE, polepszy się emerytom i dług publiczny zmniejszy się przyszłym pokoleniom, a i prezesi i nieroby z OFE potracą swoje stołki i nie będą nas już okradać. DAJCIE MOŻLIWOŚĆ SWOBODNEGO WYBORU POMIĘDZY PRYWATNYM AmberOFE ,a PAŃSTWOWYM ZUS-em

Wytłuszczenie moje.

Z niecierpliwością czekam na odpowiedź Kancelarii.

Przeczytalem jeszcze raz te

Przeczytalem jeszcze raz te zebrane komentarze i zastanawia mnie jedna rzecz: dlaczegom jest krytykowany premier Buzek, przeciez nie narzeka na PO jak Balcerowicz i mial wsparcie w wyborach do Parlamentu EU i na przewodniczacego tegoz (pomijajac, ze dal swoja twarz reformie). Albo ci PR-owcy jada po bandzie (nie za bardzo orientuja sie kto kogo lubi w PO) albo w PO sa jakies rozgrywki frakcyjne (nawet mozliwe, od jakiegos czasu wszystkie partie zajmuja sie same soba, lustruja szeregi itp.).

Ja tam dodatkowo jestem ciekawy czy wszelkie komentarze, w ktorych uzyte sa przeklenstwa zaczynajace sie na PO np. POpaprancy lub na PIS np. PISgnieci itp. sa tez pisane przez agencje PR czy o raczej radosna tworczosc tzw. fanbojow? A moze PO i PIS placa tej samej agencji PR nawet o tym nie wiedzac (czyli np. mamy klasyczne: "gdzie dwoch sie bije tam trzeci korzysta") ;).

już jakiś czas temu

Chyba to było już ze dwa lata temu, na pewnym dość popularnym serwisie informacyjnym zamieściłem kilka niepochlebnych dla rządu komentarzy. No i zacząłem dostawać plusy oraz minusy. Co ciekawe - plusy dostawałem w czysto losowych odstępach czasu, natomiast minusy trójkami. Trzy minusy, godzina przerwy, znów trzy minusy i potem znów dość regularna przerwa. I tak to dzięki czyjejś mrówczej pracy moje wypowiedzi były systematycznie usuwane sprzed oczu obywateli.
Cóż, jest to niezgodne z prawem. Jak najbardziej da się podciągnąć pod wszelkie paragrafy gwarantujące wolność słowa, ale udowodnienie przestępstwa będzie musiało poczekać na radykalną zmianę władzy.

Jeśli mówi Pan o przestępstwie

VaGla's picture

Jeśli mówi Pan o przestępstwie, to jakie przestępstwo ma Pan na myśli? W tym serwisie należałoby - przy tego typu tezie - odwołać się do konkretnego przepisu.
--
[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination

Mam na myśli Prawo prasowe

Mam na myśli Prawo prasowe art 6 pkt 4 i art 44 jeśli potraktować blogera jako dziennikarza, lub art 190a kk gdyby potraktować blogera jako szarego obywatela.

To wygląda jak zaprogramowany polityczny spambot

VaGla's picture

Wydaje się, że to jest "automat". Coś na kształt politycznego spambota. Na przykład pod tekstem wPolityce, który relacjonuje tekst, pod którym tutaj sobie komentujemy, pojawił się komentarz "autorstwa" Zysi88 (89.73.150.***). Sprawdzenie w wyszukiwarce wrzuconej frazy, tj. m.in. "OFE to zwykła ściema , po co komu pieniądze których nie można sobie wybrać? Buzek, Balcerowicz i KOBE bronią siebie, ziomków i pociotków mających ciepłe stołeczki w OFE, a nie naszych pieniędzy!" daje parę tysięcy stron. Tej "maszynki" nie wyłączono i sobie wrzuca dalej cały czas. Czyli znaczyć to może, że poszczególne komentarze nie są wrzucane przez "studentów", tylko ktoś napisał i zaprogramował spambota, uruchomił go u siebie, program pewnie monitoruje jakieś Google News na okoliczność występowania słów kluczowych, które uruchamiają moduł komentatorski. Gdy w internecie pojawia się artykuł, w którym słowo kluczowe występuje, program otwiera sesje przeglądarki, sprawdza możliwość dodania komentarza i dodaje komentarz generując przy okazji jakiś nick. Potem przystępuje do monitorowania kolejnych tekstów, które gdzieś w wyszukiwarce zawierają słowo lub frazę do podjęcia działania.

To zaś może oznaczać, że nie są to spontaniczni przedstawiciele "młodzieżówki".

--
[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination

To nie bot

Bardziej ręczna robota, bot-a zapewne by wyłapali. Zresztą zawsze możesz wrzucić art. krytykujący OFE i sprawdzić czy do ciebie będą próbowali się dobić.

Honeypot?

Jeżeli potraktujemy taki astroturfing jako zachowanie szkodliwe takie jak np. boty to mamy masę gotowych narzędzi do analizy tego problemu.

Pytanie brzmi: kto stawia honeypota?

Marketing szeptany

Marketing szeptany funkcjonuje w sieci od dawna, ale faktycznie teraz nastały złote czasy dla firm zajmujących się tego rodzaju działalnością. Tylko, że te wpisy to na pewno nie jest działanie profesjonalnej firmy, a taką zapewne by wybrano.

Stukanie z jednej klasy adresów jest wyjątkowo nieprofesjonalne. Dziś bez problemów można każdy post wysłać z zupełnie innej klasy adresów, więc knucie teorii spiskowych w tym przypadku moim zdaniem nie ma sensu :)

Marketing

Wydaje mi się, że poprawna forma to marketing szeptany. Fakt, że sprawa jest szemrana, nie czyni z marketingu takiego.

To nie jest przykład "marketingu szeptanego"

VaGla's picture

To nie jest przykład "marketingu szeptanego". Marketing szeptany, to takie działania, które prowokują konsumentów do samorzutnego dzielenia się informacją na temat produktu, usługi lub marki. A tu mamy coś, co spamuje fora internetowe.
--
[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination

ale te pierwsze komentarze

ale te pierwsze komentarze są z 2012 roku, czyżby więc ten "spiseg" trwał już ponad rok?

Sądzę że to prawdopodobne

Cała sprawa OFE vs ZUS jest przejawem walki politycznej w środowisku "finansistów". Wydaje się że rysują się jasno jakieś "obozy" - jeden zgromadzony wokół Rostowskiego, drugi wokół Balcerowicza. Każdy z nich ma jakiś swój pomysł na wyciąganie pieniędzy od państwa ( Rostowski rozdaje pieniądze UEFA itp. planuje rozdawanie MKOiL itp., Balcerowicz jak widać ma grono wielbicieli w OFE i ekonomistach których zarobki zależą od ciszy wokół tych instytucji). Inteligentne spoglądanie na tego typu mechanizmy wnosi do polityki znacznie więcej niż prostacka teza że "politycy to złodzieje".
BTW. zwrócę uwagę, że beneficjentem trwania OFE jest Giełda i instytucje z nią związane...

Obrońcy OFE też agitują

Warto, aby autor bloga zajął się również "propagandą" obrońców OFE, które posiadają warte 2,5 mld zł akcje Agory, TVN i Cyfrowego Polsatu.

Właścielbloga deklarował

że interesuje go merytoryczna strona zagadnienia "jak manipuluje się opinią publiczną" i że jego działania nakierowane są na ukonstytuowanie się publicznej praktyki by organy państwa działały zgodnie z przyjętym prawodawstwem nie obok niego (co jest wygodne, zwłaszcza dla polityków z rozmaitych powodów - finansowych, organizacyjnych, można udawać "że się nie wiedziało", "że się zrobiło co w mojej mocy" itp.) Nie odbieram działalności Pana Piotra jako nakierowanej na obronę OFE (nie wiem czy się mylę, mam nadzieję że nie), lub przeciw nim.

Wszyscy byśmy skorzystali na tym, gdyby strony dowolnych konfliktów, w tym tego o OFE - działali w ramach cywilizowanych zasad państwa prawa a nie wg. klasycznych wzorów kacyków plemiennych dla których władza to jedynie okazja do pokazania "kto tu rządzi"

przychylni właściciele portali

Może nie dokładnie w temacie agencji PR zatrudnionej przez Rząd, ale coś z pogranicza. Kilka lat temu spotkałem się z negatywną moderacją na forum TVN24.

Moje negatywne wpisy na temat partii rządzącej - PO - spotkały się z odrzucaniem, bez żadnego słowa komentarza. Na początku myślałem, że to przypadek, że przeoczyłem, że znikło w lawinie komentarzy, ale później 2-3 krotnie wykonałem testy - przed moim komentarzem napisałem coś "głupiego" - typowo chamski tekst na temat PO. Później mój komentarz (jak najbardziej merytoryczny, kulturalny) - później znowu coś chamskiego na PiS. Głupie komentarze ukazały się, mój komentarz nie. Napisałem do TVN24 z prośbą o wyjaśnienie. Pierwszy mail pozostał bez odpowiedzi. Kolejny napisany do "wszystkich świętych" już nie pozostał bez odpowiedzi, natomiast były mętne tłumaczenia. Mam chyba nawet zapis video - zarzuty ekranowe - z operacji, którą wykonałem, by mieć dowód, że nie zmyślam, ani że coś mi się wydaje.

O ile zatrudnienie agencji PR da się łatwo wyśledzić, to trudno udowodnić cokolwiek kupując czas reklamowy lub wspierając w inny sposób media. Wtedy moderatorzy z tych mediów inaczej patrzą na komentarze głupie, inaczej na merytoryczne zgodne z "linią partii", a jeszcze inaczej na niezgodne, choć merytoryczne.

Nic odkrywczego. Ja np.

Nic odkrywczego. Ja np. lubię wchodzić na gazeta.pl, bo oni tak cudnie tłumaczą mi otaczający świat :) Uwielbiam też komentarze "wyznawców", co ciekawe kiedy nawet najbardziej chamskie z nich zostają kiedy dotyczą PiS czy KK, to w przypadku PO znikają bez śladu.

Kiedyś kilka z tych chamskich, które były już zamieszczone skopiowałem i wklepałem jako własne, z tym, że zmieniłem w treści odniesienie z PiS oraz KK na PO, żaden z tych zmienionych się nie ukazał :)

Tak to jest jak jakieś "środowisko" opanuje dany portal. Typowe dla nas "okopywanie się" na zajmowanych stanowiskach. Dlatego lubię tu wpadać, bo Vagla nie pozwala nikomu zawłaszczyć swojego portalu, co najwyżej jakiś polityczny post (jak ten) wyląduje w koszu. I to jest OK :D

z punktu widzenia "sełowca"

Witam Panie Piotrze.
Prezentuje kilka "technicznych" sprostowań "spisku"
Na screenach widnieją serwisy onetu.
W wielkim skrócie wszystkie serwisy gospodarka* prawo* emerytury* to subdomeny tego samego serwisu - generowane automatycznie na podstawie dość tematycznych - tagów/kategorii.

Ponad to sekcja "najlepszych" i "losowych" komentarzy może znaleźć się praktycznie w każdym miejscu (całkiem nietematycznym) - i tym samym wyświetlić się w zaprezentowanych w na screenach wynikach wyszukiwania.

Podsumowując - wyłącznie raz dodany komentarz może zostawić takie ślady jakie prezentowane są na screenach!

Odnośnie reklamowych komentarzy na portalach - faktycznie dodawane są "automatycznie" przez 'agencje" reklamowe, jak Pan sam stwierdził trudno tego nie zauważyć.
Zaprogramowanie spambota "politycznego" nie było by żadnym problem technicznym.

Jednak - proponuję do Pańskiego footprinta "OFE to zwykła ściema...." dopisać po cudzysłowiu - onet.pl
Ten dopisek wykluczy strony subdomen/ powielonych sekcji komentarzy w serwisie onet.pl pozostawiając z owych tysięcy - zaledwie 7 lużno powiązanych wyników.

temat, ciekawy, kontrowersyjny, zabrakło wiedzy technicznej, tak czy siak gratuluje "viral marketingu" (:

Pozdrawiam!

Cóż.

VaGla's picture

Cóż. Obrazki po to były, by można było zweryfikować. Ten serwis nie o obrazkach, tylko o prawie. Dlatego skoro jest pytanie, warto dowiedzieć się, jaka jest odpowiedź. Czy są umowy na działania propagandowe rządu? Padło pytanie i udało się uzyskać odpowiedź: owszem, są. I to jest główny wątek tego wpisu. Co do uwag technicznych - uprzejmie dziękuję za zwrócenie uwagi na te kwestie onetowe.
--
[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination

Dodaj nowy komentarz

Zawartość tego pola nie będzie publicznie dostępna.
  • Dopuszczalne tagi HTML: <a> <em> <del> <ins> <strong> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>
  • Rozpoczynanie akapitów i łamanie wierszy następuje automatycznie.
  • Użyj [# ...] by dodać automatycznie numerowany przypis dolny (footnotes).

Więcej informacji na temat opcji formatowania

CAPTCHA
Niestety spamerzy atakują, dlatego muszę się bronić.
1 + 1 =
Rozwiąż to proste zadanie matematyczne. Dla przykładu: 1+3 daje 4.

Piotr VaGla Waglowski

VaGla
Piotr VaGla Waglowski - prawnik, publicysta i webmaster, autor serwisu VaGla.pl Prawo i Internet. Członek Rady ds. Cyfryzacji przy Ministrze Administracji i Cyfryzacji, felietonista miesięcznika IT w Administracji oraz miesięcznika Gazeta Bankowa. Uczestniczy w pracach Obywatelskiego Forum Legislacji, działającego przy Fundacji im. Stefana Batorego w ramach programu Odpowiedzialne Państwo. W 1995 założył pierwszą w internecie listę dyskusyjną na temat prawa w języku polskim, Członek Założyciel Internet Society Poland, pełnił funkcję Członka Zarządu ISOC Polska i Członka Rady Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji. Był również Członkiem Rady Informatyzacji przy MSWiA, członkiem Zespołu ds. otwartych danych i zasobów przy Komitecie Rady Ministrów do spraw Cyfryzacji oraz Doradcą społecznym Prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej ds. funkcjonowania rynku mediów w szczególności w zakresie neutralności sieci. W latach 2009-2014 Zastępca Przewodniczącego Rady Fundacji Nowoczesna Polska, w tym czasie był również Członkiem Rady Programowej Fundacji Panoptykon. Więcej >>