WSA w Warszawie: podpis pod zdjęciem w Naszej Klasie to jednak dane osobowe

zamazane zdjęcie z naszej-klasyImię i nazwisko wraz z innymi danymi, wszystko opublikowane w portalu Nasza Klasa, to są jednak dane osobowe, które umożliwiają identyfikacje konkretnej osoby fizycznej. Tak w dzisiejszym orzeczeniu uznał Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie i uchylił wcześniejszą decyzję Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych. Sprawa nie jest jeszcze zakończona. Czekamy na uzasadnienie wyroku i dalsze kroki, które podejmą w tej sprawie zainteresowani. Rozstrzygnięcie jest jednak ważne, a spór dotyczy nie tylko serwisu NK, ale wszystkich "serwisów społecznościowych", w których przetwarzane są dane "użytkowników"... Być może w "społeczeństwie informacyjnym" przepisy o ochronie danych osobowych są już anachronizmem, a prywatność to fikcja?

Tło sprawy opisałem w zapowiedzi dzisiejszej rozprawy: WSA zbada decyzję GIODO w sprawie danych gromadzonych w Naszej-klasie, a także w notatce poświęconej decyzji GIODO: GIODO: imię, nazwisko, zdjęcie, szkoła, klasa i rocznik - łącznie - nie są danymi osobowymi.... Dziś odbyła się rozprawa w sprawie sygn. II SA/Wa 1349/08 i efekt przedstawiłem wyżej. Być może rozstrzygnięcie WSA pojawi się z czasem na stronach Generalnego Inspektora, jednak sprawa nie jest jeszcze zakończona.

Jak napisał mi Skarżący: "czekam na wyrok na piśmie, a potem mniemam, że korporacja Nasza Klasa & GIODO zaskarży to do Naczelnego Sądu Administracyjnego".

Przypomnę, że GIODO w swojej (powtórnej) decyzji uznał, że informacje o imieniu i nazwisku Skarżącego, w połączeniu z informacjami o nazwie i adresie szkoły podstawowej oraz oznaczeniu klasy, do której uczęszczał, wraz z jego wizerunkiem z 1978/1979 roku, nie umożliwiają identyfikacji konkretnej osoby, a to dlatego, że "potencjalna możliwość powiązania ww. sekwencji informacji o Skarżącym - z nim obecnie - wymaga zaangażowania niewspółmiernych kosztów, czasu lub działań". Ta argumentacja związana jest z art. 6 ust. 3 ustawy o ochronie danych osobowych, zgodnie z którym: "Informacji nie uważa się za umożliwiającą określenie tożsamości osoby, jeżeli wymagałoby to nadmiernych kosztów, czasu lub działań".

W czasie jednego z czatów internetowych, który odbył się po wydaniu przez GIODO ww. decyzji, minister Michał Serzycki, Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych stwierdził m.in.:

Czy chcecie, żebym zablokował nagle wszystkie serwisy społecznościowe? Bo taki byłby efekt przyjęcia, iż umieszczenie tego typu informacji jest nielegalne.

reklama Naszej Klasy

Serwis Nasza-klasa.pl reklamuje się na swojej stronie powyższym bannerem, gdzie czytamy m.in.: "nasza-klasa.pl to miejsce, w którym znajdziesz szkolnych znajomych". Da się "znaleźć znajomych" bez identyfikacji?

11 milionów użytkowników, pół miliarda zdjęć, miliard przesyłanych wiadomości... Na tym chyba właśnie polega istota problemu, niezależnie od tego, czy p. Michał Serzycki - prywatnie, nie zaś jako GIODO - ma profil w tym serwisie, czy nie ma...

Opcje przeglądania komentarzy

Wybierz sposób przeglądania komentarzy oraz kliknij "Zachowaj ustawienia", by aktywować zmiany.

Uła. Google w takim razie

Uła. Google w takim razie też jest nielegalne. Moje nazwisko tam jest ;)

Ale czy samo nazwisko

Ale czy samo nazwisko umożliwia zidentyfikowanie cię? Sądzę, że nie, w końcu w Polsce jest pełno np. Kowalskich.

nie każde nazwisko

VaGla's picture

Jednak Piotr Waglowski jest tylko jeden na całym świecie.
--
[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination

Powyższe twierdzenie na

BoBsoN's picture

Powyższe twierdzenie na podstawie google, czy jakichś bardziej zaawansowanych metod sprawdzających? :D

Znam historię swojej rodziny

VaGla's picture

Znam historię swojej rodziny od XV wieku w górę. Interesowałem się również nazwiskiem.
--
[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination

A może właśnie teraz

A może właśnie teraz ktoś zmienia sobie imię i nazwisko na Piotr Waglowski? I to nawet nie musi się dziać w Polsce.

Cena sławy :-)

Jeszcze parę lat prowadzenia bloga na takim (wysokim) poziomie i chętnych może się paru znaleźć :-)
Chętnych do bycia Napoleonem w końcu nie brakuje ;-)

Wiele nazwisk jest unikatowych, podobnie jak Pana.

Witam.

Słusznie Pan zauważył, że są nazwiska unikalne. Jak widać, sama ustawa jest mocno nieprecyzyjna w definiowaniu "nakładów" na ustalenie kto kim jest. Bo o ile w przypadku nazwiska Nowak czy Kowalski, zaiste trudno dociec, tak w przypadku nazwiska Pana Piotra, raczej nietrudno skojarzyć o kogo chodzi.
Ktoś poruszył wątek Google'a. Niestety to tylko automat do wyszukiwania tekstu, a nazwisko z imieniem, to dla bota tylko tekst. Za sam fakt umieszczenia nazwiska z imieniem i innych danych ułatwiających identyfikację, odpowiada wciąż człowiek. Komputer sam niczego nie zamieści. Osobiście uważam, że ustawa o danych osobowych powinna zakazywać publikowania nawet samych nazwisk i imion, w jakichkolwiek plikach umieszczanych w internecie. Co prawda są od tego odstępstwa, ale dotyczą one osób publicznych, np. prezydenta, premiera, posłów, senatorów, ministrów, rzeczników i.t.p. Dla tych przypadków jestem w stanie zrozumieć, że podawane jest nazwisko i imię w portalu. Co prawda jest to jedynie nazwisko i imię, bez adresu czy innych dodatkowych danych, ale zawiera informację o stanowisku publicznym, co znacznie ułatwia zidentyfikowanie persony.
Wracając do Google'a, to trudno wymagać od automatu aby był w stanie odróżnić co jest nazwiskiem, a co tekstem. A przecież jak wiadomo, w internecie są zamieszczane różne dokumenty w wersjach elektronicznych zawierające nazwiska osób, co ma znaczenie jedynie informqacyjne. Google, wielce usłużny automat wyłuska tekst i poda jako wynik wyszukiwania. Powstaje zatem pytanie. Czy w dobie powszechnego dostępu do treści dokumentów (te publikowane w internecie) nie powinno powstać uregulowanie cenzurujące treść takich dokumentów. Zwłaszcza, że nazwiska osób nie wnoszą nic istotnego do treści dokumentu.
Inną kwestią jest, jeśli ktoś na własnym portalu poda swoje dane osobowe. To już jego problem. Aczkolwiek nie można w internecie wykluczyć zjawiska "podszycia pod autora". Zatem jednak bezpieczniejszym byłoby założyć, obowiązek zakazu wpisywania nazwisk i imion oraz innych danych do wszelkiego rodzaju witryn dostępnych publicznie. Zniknie problem pozwów i dywagacji o tzw. przecinek w ustawie.
Publikowanie danych w plikach funkcjonujących w sieciach korporacyjnych to już inne zagadnienie. Są to sieci wydzielone, a zatem takie które nie są publicznie dostępne.

Nemo (niezweryfikowany)

blue's picture

Nemo (niezweryfikowany) napisał:
> Osobiście uważam, że ustawa o danych osobowych powinna
> zakazywać publikowania nawet samych nazwisk i imion, w
> jakichkolwiek plikach umieszczanych w internecie.

Hę???

Ale to przecież nie właściciele portali to tam umieszczają, tylko sami użytkownicy, którzy CHCĄ być identyfikowani za pomocą imienia i nazwiska z treściami, które na tych portalach zamieszczają...

Co więcej, jeśli ci sami użytkownicy na portalach tych zamieszczają również np. zdjęcia, to mają prawo do ochrony np. praw do tychże materiałów, a więc i muszą mieć możliwość podpisania się pod nimi - np. za pomocą imienia i nazwiska...

Najlepiej w ogóle zdelegalizować Internet - problem sam się rozwiąże...

Nie zrozumiałeś chyba do

Nie zrozumiałeś chyba do końca . Chodzi o dane innych osób. Możesz SAM, SWOJE zdjęcia zamieścić i podpisać je SWOIMI danymi ale nie możesz zamieszczać zdjęć na których znajdują się inne osoby i podpisywać ich prawdziwymi danymi tychże osób.

re

>Wracając do Google'a, to trudno wymagać od automatu aby
>był w stanie odróżnić co jest nazwiskiem, a co tekstem.

Tyle ze jesli poprawnie stosuje sie (x)html to google mogloby takie dane rozrozniac. Sa specjalne znaczniki, ktorymi powinno opisywac sie konkretne rzeczy, np dla wszelkiego rodzaju adresow jest znacznik "address", moze nie jest to jeszcze precyzyjne ale w przyszlosci moze dojsc do glebszego wyszczegolnienia. Poza tym mozna juz nauczyc program typu google zeby umial przetwotzyc semantycznie rozpisane dane tabelaryczne a takze spisowe, wyczulajac takie google na charakterystyczne nazwy naglowkow w tabelach, czy nawet zwyklych spisach.

zbieranie i oznaczanie danych

Czyli ułatwić życie osobą, które takie dane zbierają. Skoro google będzie ignorować te konkretne dane, to będzie inna wyszukiwarka, która będzie tylko te dane zbierała. Czyli zamiast "ukryć" jakieś dane, sprawimy, że będą świecić jak latarnie.

dlaczego nielegalne?

ksiewi's picture

Przetwarzanie danych osobowych nie jest samo w sobie nielegalne. Stwierdzając, że zdjęcie na NK zawiera dane osobowe sąd wskazał, że stosuje się do niego przepisy o ochronie danych osobowych.

To też nie jest takie

To też nie jest takie automatyczne, że jak dane osobowe, to się stosuje ustawę - mamy szereg przypadków, gdy jakaś informacja ma charakter danych osobowych, a do jej przetwarzania nie znajdują zastosowania przepisy u.o.d.o. Jeżeli można oceniać wyrok bez zapoznania się z uzasadnieniem, to zaryzykowałbym twierdzenie, że WSA powiedział tylko tyle - zdjęcie sprzed kilkudziesięciu lat + imię + nazwisko + informacja o klasie i szkole, do której chodził + informacja o znajomych = dane osobowe. Ale od takiej konstatacji do zastosowania przepisów u.o.d.o. jeszcze droga daleka.

sprostowanie

ksiewi's picture

Słusznie - dziękuję za sprostowanie, choć akurat w tej sprawie nie spodziewałbym się, że pomimo uznania zdjęcia itd. za dane osobowe ustawa nie będzie się stosować z uwagi np. na doraźne przetwarzanie lub inne wyjątki.

W każdym razie chodziło mi o zareagowanie na reakcję lavinki, która sugerowała implikację pomiędzy decyzją WSA a "nielegalnością Google".

Fikcja czy nie?

Dodatkowo - z praktycznej perspektywy - problem NK (w porownaniu z innymi portalami spolecznosciowymi, np fora internetowe czy nawet miedzynarodowy facebook) jest taki ze trzeba zaznaczyc czy zakladane konto jest fikcyjne czy tez nie. Z tego wynika, ze NK w zasadzie wymusza od uzytkownikow zapewnienia, ze podane dane sa prawdzie (badz nie). Z tego 'powinno' wynikac, ze jesli potwierdze ze konto nie jest fikcyjne to jestem chroniony przez ustawe.

Zwracajac uwage na inne jurysdykcje, warto zauwazyc, ze w Wielkiej Brytanii sad przyznal racje oskarzycielowi, ktory zlozyla pozew o defamacje przeciwko osobie, ktora zalozyla konto na Facebooku i uzywala je w roznych celach bez wiedzy oskarzajacego. Z tego wynika, ze koncepcja 'identyfikacji osoby' jak najbardziej funkcjonuje na ww. portalu spolecznosciowym.

Co do Googla to juz wiele razy poruszano taka kwestie i wiele razy stwierdzono/potwierdzono, ze Google (przez to ze jest wyszukiwarka, a nie portalem itd, wiec nie jest autorem informacji, ktora sie pojawia w trafieniach) nie jest w stanie monitorowac kazdej strony internetowej, wyszukiwac 'nielegalne' informacje i usuwac je z trafien. To jest nawet administracyjnie niewykonalne.

Google

ksiewi's picture

O ile mi wiadomo google usuwa z wyników wyszukiwań linki prowadzące do materiałów naruszających prawa autorskie. Pojawiają się także doniesienia o wprowadzeniu w youtube automatów rozpoznających filmy i muzykę, i usuwających je.

Nie macie wrażenia, że o ile w przypadku praw autorskich producenci wymuszają na różnego rodzaju usługodawcach usług elektronicznych daleko idącą ostrożność i wręcz właśnie monitorowanie treści, to w przypadku treści dotyczących prywatności trend jest zdecydowanie odwrotny - np. GIODO zamiast naciskać na monitorowanie danych przez NK przed ich opublikowaniem, wydaje decyzje odmawiające w ogóle zastosowania ustawy do określonych danych.

Nie chodzi mi tu o konkretne przepisy prawa, tylko obserwację pewnego trendu - prawo autorskie chronimy, prywatności już mniej.

Dysproporcja trendów

Owszem, obserwujemy.
Niestety sprowadza się to chyba do różnicy: interesy pojedynczego obywatela vs. interesy dużych organizacji. I te pierwsze powoli, spokojnie, krok po kroku ustępują pola. Pozostaje mieć tylko nadzieje że w końcu kwestia zrobi się wystarczająco paląca dla wystarczająco dużej ilości ludzi, żeby coś zostało z tym zrobione.

co do google i jego wynikow,

co do google i jego wynikow, to akurat tworcy serwisow decyduja bardzo prosty sposob co ma byc przez google indeksowane, badz nie.

wystarczy prosta regulka w pliku robots.txt
http://nasza-klasa.pl/robots.txt
i dotyczy to kazdego portalu
nawet na vagla jest taki plik:
http://prawo.vagla.pl/robots.txt

Niestety to nie twórcy

Niestety to nie twórcy serwisów decydują co Google indeksuje, tylko Google. Respektowanie woli twórców serwisu wyrażonej w postaci pliku robots.txt jest tylko dobrą wolą Google -- w szczególności ta dobra wola może się w każdej chwili skończyć, tudzież ktoś może napisać inną wyszukiwarkę która nie będzie tego pliku respektowała.

Twórcy serwisu mogą oczywiście zdecydować, co Google (i każda inna wyszukiwarka) może zaindeksować w bardzo prosty sposób -- nie publikować treści które nie mają być indeksowane. Jest to najlepsza metoda.

NK i ochrona danych osobowych ?

Kilka dni temu zlikwidowałam konto na NK, bo mimo że zastrzegłam sobie, że nie mój profil ma się nie pojawiać na ogólnej wyszukiwarce, to bez problemu można było go tam znaleźć. Tzw "profil ukryty" to bajka, tak naprawdę wszyscy mają dostęp. Zlikwidowałam więc konto i napisałam do wydawcy, żeby usunięto również moje dane osobowe. Odesłali informację, że ok, że skasują w czasie 30 dni. Po czym następnego dnia ... przyszła do mnie emailem tzw "niezapominajka", czyli przypomnienie, że koleżanka z NK ma urodziny .... Oznacza to, że nie tylko moje dane są nadal przetwarzane, ale nawet i samo konto nie zostało usunięte....

Zgadzam się z @ksiewi, GIODO i jemu podobne organizacje chronią prawa tylko tym, którym się opłaca chronić. Uszanowanie prywatności Kowalskiego ich nie obchodzi. Smutne, ale prawdziwe.

niezapominajka

> Odesłali informację, że ok, że skasują w czasie 30 dni. Po czym
> następnego dnia ... przyszła do mnie emailem tzw "niezapominajka"

no przecież napisali, że skasują za 30 dni....
nie można usunąć od razu konta to chyba logiczne. przecież ktoś może założyć konto szybciutko narozrabiać i skasować konto. Skąd byśmy wiedzieli kto popełnił czyn zabroniony? :)

p.s. Tak przy okazji pytanko do Pana Vagla. Wiadomo, że jak ma się serwer to robi się kopie bezpieczeństwa. Takie kopie bywa i rok są w sejfie (nawet dłużej to zależy od polityki bezpieczeństwa danej firmy)
Skoro zrobiono kopię zanim klient się wykasował to jego dane dalej są w posiadaniu firmy co w takim przypadku?

dowiemy się z następnej decyzji i wyroku sądu, jeśli się pojawi

VaGla's picture

Jest to problem, którego rozwiązanie - jak przypuszczam - będzie należało do przyszłego orzecznictwa. Tym bardziej, że na niektórych przedsiębiorstwach ciążą zobowiązania na rzecz bezpieczeństwa, obronności i porządku publicznego, o czym gromadzę doniesienia i komentarze w dziale retencja danych tego serwisu.

Odnośnie kasowania konta, przypominam tekst Dane ze "skasowanych kont" w Naszej-klasie.

--
[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination

ochrona prywatności

ksiewi's picture

Chyba nie zostałem dobrze zrozumiany. Może to jeszcze raz spróbuję wyrazić. Internet i inne nowe technologie przesuwają coraz więcej "rzeczy" spod zakresu prywatnej kontroli do ogólnie dostępnej przestrzeni publicznej. Do tych "rzeczy" należą zarówno "utwory chronione prawem autorskim" jak i "dane osobowe".

Producenci i wydawcy oraz aparat państwowy (policja i sądy) coraz częściej odwracają ten trend w przypadku utworów - wymuszając np. monitorowanie, dzielenie się zyskami itp. Natomiast jeżeli chodzi o dane osobowe "podmiotom praw" i aparatowi państwowemu jakoś nie udaje się wprowadzić takiego monitorowania i dzielenia się zyskami.

do tego jeszcze...

VaGla's picture

Do tego jeszcze trzeba dodać kolejny trend, polegający na instalowaniu i wspieraniu (działania faktyczne) wszelkiego rodzaju blokerów software-owych w szkołach i instytucjach publicznych (ochrona przed pedofilią, kontrola pracowników) oraz kolejny element - wspieranie tzw. "samoregulacji" w sferze walki ze spamem. Taka samoregulacja to - w moim odczuciu - zepchnięcie problemu z organizacji państwowej, w której tworzy się powszechnie obowiązujące prawo, na przedsiębiorców, którzy wykorzystają tą sposobność, by tak wszystko samouregulować, by zbyt wiele nie było uregulowane. Jestem przedsiębiorcą i wiem, że im więcej obowiązków i obostrzeń, reglamentacji wynikających powszechnego prawa, tym trudniej zarabia się na życie. Dlatego z perspektywy przedsiębiorcy uważam, że samoregulacja jest dobra dla przedsiębiorców. Jako konsument i cyniczny komentator procesów komunikacji - myślę, że powinno mnie chronić powszechnie obowiązujące prawo. Przypuszczam, że prawda leży gdzieś po środku - to wszystko wymaga poszukiwania i znalezienia jakiejś równowagi (co jest stanem relatywnym w czasie - dzisiejsza równowaga jutro może być gwałtem wolności lub cenzurą prewencyjną...)

Co do skojarzenia z prawem własności intelektualnej - mam dokładnie takie same przemyślenia jak Krzysztof.

--
[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination

Google a n-k

Google nie tylko wyszukuje dane, ale również zbiera je na własnych serwerach (w celu usprawnienia wyszukiwania). Zatem można stwierdzić, że Google gromadzi i przetwarza dane osobowe w celu zapewnienia użytkownikom dostępu do nich. Czym ta działalność różni się od działalności n-k?

Chyba tylko tym, że odsetek danych osobowych w ogólnej ilości danych jest mniejszy.

No i jeszcze tym, że google jest tam, a n-k tutaj, że google jest trendy, a n-k passe, że sukces google wzbudza podziw, a sukces n-k zawiść... ech, Polska.

Nasza-Klasa konta fikcyjne

Z pojawieniem się portalu "Nasza-Klasa" pojawiły się nowe problemy.
Czy np można podszyć się pod osobę historyczną, znanego działacza społecznego w Ursusie pana Stanisława Śliskiego i w jego imieniu założyć konto fikcyjne na N-K.
Można!
http://nasza-klasa.pl/profile/21290895
Pisze moderator:
"O sobie
STANISŁAW ŚLISKI , PIERWSZY KIEROWNIK SZKOŁY."
Na zgłoszoną uwagę, że to jest nieetyczne podszywać się pod cudzą osobowość, zmarłej dawno osoby (bo przecież GIODO ochrania tylko żyjące osoby), otrzymałem odpowiedź od administratora N-K:
"Sprawdziliśmy wskazany profil pod kątem
ewentualnych nadużyć, nie doszukaliśmy się jednak treści, które w sposób jednoznaczny naruszały by regulamin portalu N-K".

Paranoja...

Ten wyrok to paranoja... Skoro facet nie ma konta na nk a jedyne informacje o nim znajdują się pod zdjęciem umieszczonym w galerii jakiejś tam klasy z jednej z warszawskich podstawówek, to w jaki sposób można dotrzeć do tych informacji bez poniesienia nadmiernych nakładów i czasu?

Za pomocą wyszukiwarki go nie znajdę... Bo nie znam nazwiska. Ba, nawet znając nazwisko, to ani google ani żadna inna standardowa wyszukiwarka nie przeszuka tekstu pod zdjęciem w galerii. Dotrzeć do tych informacji o które rozpętała się cała ta afera może tylko osoba, która już posiada informacje na temat szkoły pana W. bo jakżeby można inaczej?

W tym szaleństwie jest metoda.

Ba, nawet znając nazwisko, to ani google ani żadna inna standardowa wyszukiwarka nie przeszuka tekstu pod zdjęciem w galerii.

Standardowa wyszukiwarka być może nie, ale już napisanie bota logującego się na serwisy społecznościowe i wyciągającego z nich informacje o użytkownikach, ich powiązania rodzinne i zawodowe, czy inne znajomości jest dziecinnie łatwe i bardzo cenne z marketingowego punktu widzenia [vide profilowanie]. Jest to jednocześnie bardzo tanie w stosunku do wymiernych korzyści jakie dają bazy preferencji i statusu społeczno-ekonomicznego danej osoby lub grupy osób [rodziny, znajomych ze studiów etc.].

Cieszę się z takiego wyroku sądu również z tego powodu, że być może zapobiegnie to w pewnym stopniu znęcaniu się psychicznemu, które widoczne jest zwłaszcza w środowisku kilkunastolatków [rzecz jasna nie wszystkich, ale zjawisko jest nurtujące] wysyłających do Internetu filmy obrazujące znęcanie się nad kolegami/koleżankami. Każdy ma prawo do dobrego imienia i prywatności.

Paranoja...odp.

Panie "paranoja" nie rozumie Pan zasad ochrony danych osobowych.

Prosze sobie wyobrazić dane osobowe przechowywane w zasobach np. operatora telekomunikacyjnego, w jaki sposób można dotrzeć do tych informacji bez poniesienia nadmiernych nakładów i czasu (ustawa mówi o identyfikacji osoby bez poniesienia nadmiernych nakładów i czasu)?
Kto ma dostęp do tych danych, czy nie wąska grupa pracowników operatora?

To nie jest przedmiotem ochrony danych osobowych, ale mając nieco wiedzy o działaniu wyszukiwarek itd, można wyszukać w internecie nie tylko napisy pod zdjęciem, a nawet zdjęcie o pewnych konkretnych cechach.

Jakakolwiek informacja umieszczona w internecie nawet szyfrowana jest dostępna dla określonej grupy osób, jeśli ta informacja umożliwia identyfikacje osoby stanowi dane osobowe, a jeśli nie spełnia kilku innych warunków podlega ochronie.

Może to PRAWO jest nie adekwatne do XXI wieku ale takie jest i obowiązuje.

Jeśli jest nieadekwatne, to jakie będzie adekwatne?

Tak się zastanawiam... Jak mogłyby wyglądać zapisy UoODO będące adekwatnymi do XXI wieku. Bo są tu dwa aspekty:

  • powszechność serwisów "społecznościowych" i ogromna ilość podmiotów przetwarzających jakieś dane osobowe
  • prywatność pojedynczego człowieka

Ja na ten przykład być może nie życzę sobie publikowania moich zdjęć, a tym bardziej podpisanych imieniem i nazwiskiem. Czy w imię nowoczesności miałbym zostać tego prawa pozbawiony?
A jeśli jednak nie pozbawiony, to jak miałby wyglądać 'nowoczesny' zapis chroniący mój wizerunek?

Być może w dobie sieci

Być może w dobie sieci globalnych warto się zastanowić nie tylko nad fundamentem danych osobowych jakim są "imię i nazwisko" ale chociażby nad takimi aspektami jak:

  • adres poczty elektronicznej
  • adres IP komputera

Czy powyższe dane spełniają wymagania art 6 ustawy ? ... czy są to dane osobowe ? Myślę że są.

Piotr VaGla Waglowski

VaGla
Piotr VaGla Waglowski - prawnik, publicysta i webmaster, autor serwisu VaGla.pl Prawo i Internet. Członek Rady ds Cyfryzacji przy Ministrze Cyfryzacji, ekspert w Departamencie Oceny Ryzyka Regulacyjnego Ministerstwa Rozwoju, felietonista miesięcznika "IT w Administracji" (wcześniej również felietonista miesięcznika "Gazeta Bankowa" i tygodnika "Wprost"). Uczestniczył w pracach Obywatelskiego Forum Legislacji, działającego przy Fundacji im. Stefana Batorego w ramach programu Odpowiedzialne Państwo. W 1995 założył pierwszą w internecie listę dyskusyjną na temat prawa w języku polskim, Członek Założyciel Internet Society Poland, pełnił funkcję Członka Zarządu ISOC Polska i Członka Rady Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji. Był również Członkiem Rady Informatyzacji przy MSWiA, członkiem Zespołu ds. otwartych danych i zasobów przy Komitecie Rady Ministrów do spraw Cyfryzacji oraz Doradcą społecznym Prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej ds. funkcjonowania rynku mediów w szczególności w zakresie neutralności sieci. W latach 2009-2014 Zastępca Przewodniczącego Rady Fundacji Nowoczesna Polska, w tym czasie był również Członkiem Rady Programowej Fundacji Panoptykon. Więcej >>